Mroczna Wieża – refleksje po filmie

W weekend miałem przyjemność obejrzeć film Mroczna Wieża. Mój dotychczasowy kontakt z Kingiem był dość symboliczny, czytałem Dallas ’63, Pan Mercedes, Joyland, Rękę Mistrza. Nie czytałem To, Misery ani Lśnienia, a Carrie oglądałem tylko w tej niedawnej ekranizacji, która mi się podobała. Film Zielona mila doskonały, Skazani na Shawshank też, zresztą zbiór opowiadań Cztery pory roku, no i Serca Atlantydów bardzo mi się podobają. To właśnie Serca Atlantydów i Historia Lisey to dla mnie najważniejsze książki Kinga. Nie czytałem jednak nic z cyklu Mroczna Wieża.

Wiem z dobrze poinformowanych źródeł, że film zawiera motywy ze wszystkich książek cyklu, jednak są luźno powiązane i ta opowieść to jakby pewna wariacja na temat. Historia, która dzieje się w uniwersum, nie będąca w sprzeczności z książkami. Z odwołań do utworów Kinga złapałem tylko jedno: w nowojorskiej, początkowej sekwencji pojawia się człowiek w żółtym płaszczu. Współczesny i równie straszny, co w opowiadaniu Mali ludzie w żółtych płaszczach.

Film Mroczna wieża to dla mnie przepiękna historia podróży, relacji, przemiany i międzypokoleniowego przekazu.

Film, jak na dzisiejsze standardy, jest spokojnie nakręcony i zmontowany. Dzięki temu uwaga widza, zamiast trwać w oszołomieniu kieruje się ku temu, co dzieje się wewnątrz bohaterów.

Przerażające wnętrze Człowieka w czerni Matthew McConaughey pokazuje nie wtedy, kiedy robi pokazówkę w stylu Dartha Vadera, ani wtedy, kiedy pojedynkuje się jak w Matrixie, ale w przerażającej scenie, w której Człowiek w czerni wiedziony kaprysem zaszczepia sześcioletniej dziewczynce nienawiść. Pokazuje jak straszne jest Zło, które reprezentuje i jednocześnie jak banalne ono jest.

Człowiek w czerni zaszczepić nienawiść również głównemu bohaterowi filmu, Jake’owi Chambers’owi i jest to, moim zdaniem, jedna z najważniejszych scen filmu. Wtedy to Rewolwerowiec, Roland Deschain mówi Jake’owi „zamknij swój umysł; pozwól, żeby ból płynął”. Przypomina mu tym samym, że nie jesteśmy swoimi emocjami. Że emocje to po prostu coś, co przeżywamy. Możemy regulować tym, jak na nas wpływają. Jake’owi to się udaje – ale przecież zrobił to już wcześniej sam, kiedy pochował narysowane przez siebie obrazki. Uporządkował swoją obsesję, uregulował swoje życie tak, by dorośli nie przeszkadzali mu podążać za ciekawością.

Do idei człowieka jako działającego podmiotu, a nie przedmiotu swoich emocji nawiązuje też recytacja Rewolwerowca. Recytacja mówi o samodzielnym poznaniu, osądzie i decyzji. Recytacja mówi o celowaniu, strzelaniu i zabijaniu: jest wszak recytacją Rewolwerowca. My sami nie musimy zabijać, żeby czerpać z postawy autonomii. Przykładem jest tu Jake, który zaatakowany przez potwora mówi mu „przestań”. Jake stawia granice – robi coś, co powinien i powinna umieć każdy i każda z nas.

Na koniec dwie uwagi: po pierwsze Idris Elba jest cudowny w tej roli. Po drugie – Jake za sprawą swoich snów był w kontakcie z równoległym światem, co jednak jego otoczenie traktowało jako zaburzenie. Na objaw możemy jednak patrzeć również jako na szansę, wezwanie do znalezienia i utworzenia swojego miejsca w świecie. Sny Jake’a uświadamiały mu o istnieniu rzeczy, o których do tej pory nie miał pojęcia a cała przygoda miała dla niego inicjacyjny charakter. Myślenie o objawie jako informacji, jaką daje nam świat jest mi bliskie.

8/10.
Mroczna Wieża (2017), reż. Nikolaj Arcel

By |2017-08-09T11:57:46+00:00Sierpień 9th, 2017|Refleksje|Możliwość komentowania Mroczna Wieża – refleksje po filmie została wyłączona

About the Author:

Jestem psychologiem i psychoterapeutą. Mieszkam w Warszawie. Ukończyłem szkolenie w Analizie Egzystencjalnej, obecnie szkolę się w podejściu ericksonowskim. Uważam, że postęp nie jest ani liniowy ani ilościowy.