Zmiany norm i rzeczywistości – notatka zainspirowana pomysłami posła Bejdy

W artykule z 8 sierpnia 2017 naTemat wróciło do tematu, który poseł Bejda (PSL) poruszał w rozmowie z Rzeczpospolitą w styczniu 2017 [film, od 7:05]  Jest to jego autorski pomysł, by weryfikować zdrowie psychiczne kandydatów na posłów, senatorów etc. Autorka naTemat, Anna Dryjańska twierdzi, ze znane są szczegóły, niestety ich nie publikuje. Jakkolwiek mamy do czynienia z politycznym folklorem bardzo się cieszę, że PTPsychiatryczne odcięło się do tej inicjatywy.

W tej notatce chcę jednak zwrócić uwagę na coś innego, mianowicie na płynność kryterium diagnozy i na to, że często diagnoza jest zależna kulturowo.

W Klasyfikacji zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania (rozdział F klasyfikacji ICD-10) często spotykamy zastrzeżenie o normie kulturowej i jest to istotna informacja dla osoby diagnozującej która musi brać pod uwagę zarówno swoje zaplecze kulturowe jak i zaplecze kulturowe osoby, którą diagnozuje.

Przykładem takiej normy kulturowej jest wiara w elfy. W artykule z 22 grudnia 2013 roku Guardian cytuje przeprowadzone na Islandii badania z 2007 roku, w których 62% respondentów uznawało prawdopodobieństwo istnienia elfów. Ekolodzy i wyznawcy elfów połączyli siły w celu zablokowania budowy dróg, a islandzki Sąd Najwyższy uznał ich protesty i zabronił budowy drogi.

Możemy tutaj mówić o normie kulturowej w kontekście wiary w elfy, ale możemy też mówić o normie kulturowej w kontekście uznawania przez rząd orzeczeń sądów oraz opinii społeczeństwa. Możemy obserwować różnice pomiędzy społeczeństwami (w jednych wiara w elfy jest normą, w innych nie) ale też różnice, którym podlegają społeczeństwa, różnice, które następują w czasie. Rozwój budżetów partycypacyjnych jest przykładem na to, jak zmienia się norma związana z uczestnictwem społeczeństwa w procesie rządzenia.

Wróćmy jednak do tematu diagnozy. Diagnoza to trochę zbieranie kawałków informacji, które w pewnych zestawach świadczą o zaburzeniu. Te zestawy objawów tworzą kryteria diagnostyczne. Jeśli kryteria są spełnione, obserwuje się występowanie np. trzech z pięciu objawów, jednocześnie nie występują okoliczności wykluczające, można postawić diagnozę.

Podam teraz przykład, który dotyczyć będzie tylko fragmentu diagnozy, takiego jednego kawałka, dzięki któremu lepiej zrozumiemy istotę problemu zależności kulturowej diagnozy. Wyobraźmy sobie że w Polsce, Polak przychodzi do diagnosty i mówi, że wierzy w elfy. Czy to jest utrwalone urojenie innego rodzaju, którego treść jest niedostosowana kulturowo i całkowicie niemożliwa do zaistnienia? Raczej tak, bo nie mamy dowodów na istnienie elfów, a przekonanie nie jest typowe dla lokalnej kultury. Jeden objaw zaliczony (nie ma jeszcze mowy o zaburzeniu). Zaliczony w Polsce, wobec Polaka, ale nie w Islandii, wobec Islandczyka. A teraz wyobraźmy sobie tę samą osobę, która mówi, że jest wyznawcą jednej z trzech wielkich religii – i choć nie mamy dowodów na istnienie bogów to takie przekonanie jest typowe dla lokalnej kultury. A więc nie możemy uznać, że objaw występuje. Ani w Polsce, ani na Islandii.

Przykład, który podałem treściowo dotyczy religii czy szerzej, wiary w nadprzyrodzone, i jest przykładem na różnice międzykulturowe. Jednak – czy nam się to podoba, czy nie – kultury i społeczeństwa zmieniają się w czasie, za sprawą przeróżnych wydarzeń. W Polsce królewski mariaż spowodował zmianę norm kulinarnych (marchewkę i pomidory zawdzięczamy królowej Bonie). Wynalezienie maszyny parowej wiąże się z kompletnym przekształceniem społeczeństwa, z agrarnego na industrialne. Wraz ze zmianą społeczeństw zmieniają się normy, które te społeczeństwa tworzą. Wraz z industrializacją, rozwojem nauki i przemianami społecznymi coraz mniej ludzi wierzy w czary. W cytowanym artykule z Guardiana znajdziemy wypowiedź o tym, skąd się bierze wiara w nadprzyrodzone.

Najbardziej spektakularnym i toczącym się na naszych oczach przykładem są prawa mniejszości seksualnych. Pod koniec lipca świętowano 50 rocznicę legalizacji stosunków homoseksualnych w Anglii i Walii, w Szkocji stało się to 13, a w Irlandii Północnej 15 lat później. Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne wykreśliło homoseksualizm z listy zaburzeń w 1987 roku (DSM-III-R), choć już w 1973 roku 60% z pośród 9664 ankietowanych członków Towarzystwa było zdania, że homoseksualzm nie jest chorobą. Międzynarodowa Organizacja Zdrowia wykreśliła homoseksualizm z Klasyfikacji w 1992 (ICD-10).

Normy ulegają zmianie – nie tylko wobec homoseksualizmu. Spektakularnym przykładem na to są zmiany opinii o Trybunale Konstytucyjnym (wzrost negatywnych ocen w pierwszej połowie 2016 roku) czy przekonania o tym, że w Smoleńsku dokonano zamachu na samolot wiozący polską delegację (we wrześniu 2016 roku tego zdania była co czwarta badana osoba, a w kwietniu 2017 już tylko co piąta). Coś staje się coraz bardziej lub coraz mniej powszechne – a więc coraz bardziej lub coraz mniej kulturowo dostosowane.

Zmiany opinii publicznej są też przykładem na to, jak my sami (zarówno jako jednostki, jak i jako społeczność) kreujemy swoją rzeczywistość. Do posła Bejdy należy kierować pytanie jaką rzeczywistość on sam chce tworzyć: czy taką, w której kierujemy się życzliwością czy taką, w której kierujemy się wykluczeniem. To pytanie musimy też zadawać sobie sami: jak się sami do siebie odnosimy, jaką wewnętrzną narrację na swój temat prowadzimy. Na co sobie pozwalamy, a co w sobie krytykujemy. Co w sobie chwalimy, z czym negocjujemy a co odrzucamy. Chodzi zarówno o relację z samym sobą, jak i z bliskimi czy dalszymi ludźmi dookoła nas. Czy jest wśród nas osoba, z której możemy brać przykład? A może w naszej przeszłości był czas, którym możemy się inspirować. I wreszcie: jaka ma być nasza przyszłość.

By |2017-08-14T12:42:16+00:00Sierpień 14th, 2017|Refleksje|Możliwość komentowania Zmiany norm i rzeczywistości – notatka zainspirowana pomysłami posła Bejdy została wyłączona

About the Author:

Jestem psychologiem i psychoterapeutą. Mieszkam w Warszawie. Ukończyłem szkolenie w Analizie Egzystencjalnej, obecnie szkolę się w podejściu ericksonowskim. Uważam, że postęp nie jest ani liniowy ani ilościowy.